| Szukaj w serwisie |
|---|
|
| List otwarty |
| 14.04.2010. | |
Polska zgodnie z Konstytucją jest państwem
prawa. Od kilku już lat funkcjonuje ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w
rodzinie. Proces legislacyjny nad nowelizacją tejże ustawy jest obecnie prawie
zakończony. Praktycznie w każdej publicznej dyskusji deklarowana jest
powszechnie wszechstronna pomoc ofiarom przemocy. Rząd przyjmuje i realizuje
odpowiedni program. Sejm rozpatruje sprawozdania, a na ten cel przeznaczane są
odpowiednie środki finansowe oraz uruchamiane różne procedury i działania. Tymczasem
życie pokazuje nam, że gdy to wszystko zderzymy z konkretnym przypadkiem, czy z
konkretną ofiarą, to nagle okazuje się, że ofiara zostaje z problemem sama.
Wszyscy Ci, którzy powinni jej pomagać, nagle nic nie mogą zrobić, zaś
procedury pomocy trwają w nieskończoność, a czasem sytuacja odwraca się
przeciwko ofierze.
Dziesięć lat temu (w marcu 2000 roku),
Pani
Joanna Grzyb mając dość męża alkoholika, który stosował wobec niej
przemoc, zdecydowała
się na opuszczenie domu razem z trójką dzieci, z których dwoje to dzieci
niepełnosprawne. Wcześniej próbowała uzyskać pomoc wymiaru
sprawiedliwości, ale
niestety z tej pomocy nic nie wynikło. Sąd rodzinny nie chciał
ograniczyć
władzy rodzicielskiej ojcu, bo „przecież nie molestuje seksualnie
dzieci”.
Niech więc dzieci przywykną do tego, że nadużywanie alkoholu to rzecz
normalna.
Pani Joanna z
dziećmi uciekła więc do Poniatowej, gdzie tułała się przez kilka lat, aż
dwa
lata temu trafiła do Domu Samotnej Matki Towarzystwa Pomocy im. Św.
Brata
Alberta. Dzieci niepełnosprawne wymagają szczególnej opieki, pomocy oraz
rehabilitacji. Pani Joanna rozpoczęła pracę i równocześnie opiekowała
się
dziećmi. Po tym, gdy nastąpiła zmiana na stanowisku kierownika domu,
powstał
konflikt pomiędzy nową kierowniczką, a Joanną Grzyb. Pani kierownik
starała się,
by Joanna Grzyb opuściła dom i Poniatową i zamieszkała ze swoją matką.
Pani
Joanna nie chciała do tego dopuścić, ponieważ gdy tam mieszkała, stale
nachodził
ją pijany mąż. Nie chciała więc nadal być ofiarą.
Pani Joanna chętnie zaś
wyprowadziłaby
się do lokalu wynajętego w Poniatowej. Problemem jest jednak to, że
osobie z
Domu Samotnej Matki nikt nie chce wynająć prywatnie mieszkania, a
mieszkania
socjalne samorząd woli przydzielać miejscowym alkoholikom, niż kobiecie z
trójką dzieci. Pani Joanna pozostaje więc razem z dziećmi w Domu
Samotnej
Matki. Pani kierownik domu jednak decyduje, że Pani Joanna powinna
opuścić dom.
Uznaje, że Pani Joanna ma duże dochody (miesięcznie ok. 2000,- zł na
cztery
osoby) oraz, że może wrócić do miejsca, od którego dziesięć lat temu
uciekła
(bo mąż nie sprzeciwia się powrotowi żony). W tej sytuacji Pani
kierownik Domu
ustala (wbrew regulaminowi Domu), że Pani Joanna winna jest płacić za
pobyt w
domu 1200,- zł miesięcznie. Pani Joanna zgadza się na tę opłatę i bierze
pożyczkę w celu jej zrealizowania. Pani kierownik uznaje, że wpłata
3520,- zł
to opłata za jeden pokój, tylko za styczeń i luty 2010 roku. Wg
kierowniczki
Domu, brakuje opłaty za marzec – chociaż nie bardzo wiadomo dlaczego? W
dniu 1
kwietnia, a więc tuż przed świętami, kierowniczka Domu Samotnej Matki
wyrzuciła
Panią Joannę i jej dzieci na ulice.
Tułając się po
Poniatowej Pani Joanna, nie może uzyskać pomocy. Kontaktuje się
telefonicznie z
Fundacją „Razem Lepiej”. My, jako Fundacja wiedząc, że rzeczy osobiste
Pani
Joanny i jej dzieci nadal są w Domu Samotnej Matki radzimy jej powrót,
bo
przecież nie może mieszkać na klatkach schodowych. Pani Joanna, za naszą
radą,
robi to, ale kierowniczka domu wzywa policję, która pomaga jej ponownie
wyrzucić
Panią Joannę i jej dzieci na bruk. Policja w rozmowie z nami zaprzecza,
by siłą
wyrzuciła dzieci i Joannę Grzyb, twierdząc, że sami dobrowolnie wyszli z
budynku. W tej sytuacji ponownie radzimy Pani Joannie, by wspólnie z
dziećmi
weszła do zajmowanego od dwóch lat lokalu, w którym zresztą jest nadal
zameldowana.
Uprzedziliśmy ją, że
policjanci nie mają prawa siłą usuwać jej z zajmowanego lokalu, bo eksmisję
może przeprowadzić tylko komornik na podstawie prawomocnego tytułu egzekucyjnego.
Gdy Pani Joanna z dziećmi wraca do swego pokoju w Domu Samotnej Matki, by tam
spędzić noc, kierowniczka wzywa policjantów. Jak poinformowała nas policja,
kierowniczka domu wyjaśnia policjantom, że Joanna Grzyb była mieszkanką domu 8
miesięcy temu a więc obecnie nie ma prawa tam przebywać. Zaraz po godzinie
22.00 policjanci uznają, że Joanna Grzyb i jej dzieci muszą opuścić dom, a
ponieważ odmawiają, policjanci siłą wyprowadzają rodzinę z budynku. Później
informują nas, że poinformowali Joannę Grzyb, że może przenocować w Lublinie.
Nasza telefoniczna interwencja u miejscowej policji i w Komendzie Głównej w
Warszawie nie wzbudziła zainteresowania losem wyrzuconych nocą na bruk matki z
dziećmi.
Podczas
kolejnych naszych rozmów z przedstawicielami władz samorządowych, otrzymujemy
informację, że Joanna Grzyb musiała zostać usunięta z Domu Samotnej Matki,
ponieważ jej dzieci molestowały seksualnie mieszkanki oraz nadużywały alkoholu.
Ciekawe jest to, dlaczego nikt wcześniej o tym nie wspominał, a informacje te
zostały ogłoszone tuż po naszej interwencji. Z dalszych naszych ustaleń wynika,
że źródłem konfliktu pomiędzy Joanną Grzyb, a kierowniczką Domu Pomocy było to,
że Joanna Grzyb głośno komentowała sprzeczne z regulaminem decyzje kierowniczki
np. sprzedawanie mieszkankom Domu artykułów żywnościowych uzyskanych w formie
darów z Banku Żywności, czego przecież czynić nie wolno.
Niezależnie jednak od tego, czy Joanna
Grzyb i jej dzieci mają, czy nie prawo do pobytu w Domu, w którym niektóre z
mieszkanek przebywają o kilka lat dłużej od Joanny Grzyb, to sposób traktowania
Joanny Grzyb i jej niepełnosprawnych dzieci jest modelowym wręcz przykładem
niekompetencji, obojętności oraz braku empatii osób i instytucji, które
formalnie deklarują pomoc potrzebującym. Joanna Grzyb po dziesięciu latach musi
podjąć bardzo trudną decyzję. Może wrócić do domu, gdzie doznawała przemocy ze
strony swojego męża, ale będzie miała dach nad głową, albo ukryje się przed
swoim prześladowcą i będzie mieszkać „po mostem”.
Co w takiej sytuacji może zrobić nasza
Fundacja? Czy powinniśmy się poddać i
powiedzieć sobie, że takie jest życie? Czy mamy wzruszyć ramionami i nie
przejmować się tym, że żyjemy w kraju, gdzie się zdarzają takie tragedie?
Prezes Fundacji Marek Szambelan
22.04.2010 r. w TVP Lublin został wyemitowany reportaż. Można go obejrzeć tutaj.
*Dane osobowe są prawdziwe i zostały opublikowane za zgodą osoby pokrzywdzonej. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Aktualności |
|---|
|
List otwarty
Całkiem niedawno
zakończyła się gorąca i ostra debata nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu
przemocy w rodzinie. Zwolennicy nowelizacji sze... List otwarty
Dwoje, szalejących
kiedyś za sobą z miłości ludzi przestaje się kochać, dochodzi do rozstania, a
potem rozwodu. Muszą wtedy od nowa organizować sobie życie oraz wprow... Podziękowania dla klubu Rotary
Fundacja Razem Lepiej w
swoim imieniu oraz w imieniu wszystkich naszych podopiecznych chciałaby serdecznie
podziękować KLUBOWI ROTARY WARSZAWA CITY za okazane zainteresowa... List otwarty
Polska zgodnie z Konstytucją jest państwem
prawa. Od kilku już lat funkcjonuje ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w
... Kondolencje
Fundacja „Razem Lepiej” łączy się w bólu z rodzinami i bliskimi ofiar
niespotykanej tragedii, jaka wydarzyła się w sobo... |